Teneryfa – wakacje w Puerto de la Cruz

0

Teneryfa – wakacje w Puerto de la Cruz

Teneryfa to interesujące miejsce na wakacje, choć wybierając się tam miałam mieszane uczucia. To była moja pierwsza podróż na Wyspy Kanaryjskie, a informacje które miałam od znajomych i z internetu były sprzeczne i zróżnicowane. Jedni zachwycali się czarnymi plażami, zaś inni jednoznacznie stwierdzili, że są okropne. A jak było naprawdę, przeczytajcie i wnioski wyciągnijcie sami.

 

Teneryfa wakacje w Santa de la Cruz

Kilka słów o Teneryfie

Teneryfa jest największą i najbardziej zaludnioną z siedmiu wysp tworzących archipelag kanaryjski. Wyspa ma kształt trójkąta i należy do Hiszpanii. Warto wiedzieć, że wszystkie wyspy archipelagu powstały na skutek erupcji wulkanicznych. Na teneryfie najwyższym szczytem jest wciąż czynny wulkan Pico del Teide (około 4000 m), na który można się wspiąć. Jest to również główna atrakcja turystyczna i najwyższy szczyt w Hiszpanii. Legenda głosi, że Wyspy kanaryjskie to pozostałość Atlantydy, która spoczywa w pięknym oceanie Atlantyckim na skutek kataklizmu.

Niech się ten dzień wreszcie skończy

Na wyspę lecieliśmy 4 i pół godziny, niby nie aż tak długo, ale cieszyłam się, że wreszcie mogę rozprostować nogi. Lotnisko piękne, duże, mnóstwo sklepów i restauracji. Ku naszemu zaskoczeniu temperatura jak na tą porę roku wcale nie była wysoka bo zaledwie 22° i lekki, przyjemny wiaterek. Moje biuro podróży organizacyjnie nie zdało egzaminu bo jak się okazało kierowca busu nie miał nas na liście. A na dodatek spędziliśmy na lotnisku grubo ponad 2 godziny czekając aż zbiorą się wszyscy pasażerowie i na zmianę kierowca. Jak się okazało, nasz kierowca nie mógł już prowadzić auta z racji wyjeżdżonej ilości godzin tego dnia. Szkoda tylko, że nie sprawdził tego wcześniej.

Dwie godziny obsuwy i kolejne dwie godziny do hotelu Xiabana Park. Cały dzień zmarnowany, nie wróżyło to dobrze. Głodni i zmęczeni dotarliśmy do hotelu kilka minut po północy. Nie rozglądaliśmy się specjalnie, zostawiliśmy bagaż i ruszyliśmy coś zjeść do pobliskiej restauracji. Zamówiliśmy z mężem dwa proste dania, których wydawałoby się, że nie możną spie…ć. Dla niego połówka kurczaka z frytkami, a dla mnie filet grillowany z ziemniaczkami po kanaryjsku. W trakcie jedzenia „zonk”, z mojej piersi wypływa krew, podobnie z kurczakiem męża. Chciałam, żeby się już ten dzień skończył. Składam skargę kelnerowi oczekując, że wymieni nasze posiłki, a ten ku naszemu zaskoczeniu po chwili wraca z nimi z powrotem. Owszem zostały jeszcze raz podpieczone, ale macie pojęcie, że na nasze talerze trafiły nawet te krwiste kąski które wyplułam bo nie byłam w stanie przełknąć?

Teneryfa 4

Hotel Xiabana Park

Hotel trzygwiazdkowy ale świetnie wyposażony. Piękne wnętrza, przestronny hol na dole z dużą restauracją, salą bilardową i barem. Ogród obfitował w mnóstwo zieleni, basen (również  z barem), stół do ping ponga i kort tenisowy. Pokoje z niewielkim tarasem, telewizorem i łazienką wyposażoną we wszystkie potrzebne środki czystości. Standardem są środki czystości do mycia, ale miłym zaskoczeniem były szczoteczki do zębów i suszarka. W recepcji można było pożyczyć czajniczek do pokoju, obsługa bardzo miła.

W hotelowej restauracji mieliśmy wykupione śniadania, były również na wysokim poziomie. W przestronnej sali jeden z jej narożników zajmował szwedzki stół. Można tam było znaleźć dosłownie wszystko. Począwszy od kilku rodzajów pieczywa z gorącymi bułeczkami włącznie. Świeże wędliny, rożne rodzaje serów, pomidory, ogórki, każdego dnia inne owoce. Również soki i napoje, kawy, herbaty, płatki, musli, mleko co tylko dusza zapragnie. Nie wiem czy wymieniłam wszystko. Każdy mógł się tam najeść do syta i wybrać coś co lubi.

Atrakcje na Teneryfie

Wybierając się na wakacje musimy zadać sobie pytanie czy chcemy zwiedzać, poznawać, czy raczej jesteśmy nastawieni na bierny wypoczynek? Wg mnie Teneryfa spełnia oba warianty. W drugim przypadku wystarczy wybrać w hotelu wersję all inclusive. Nie trzeba będzie ruszać się z miejsca, wypoczynek zapewniony dla całej rodziny. My jednak byliśmy żądni przygód i po nieprzyjemnym starcie zaczęliśmy zwiedzanie od miejsca pobytu czyli Puerto de la Cruz. To maleńkie miasteczko położone w północnej części wyspy. Ma wszystko co powinno, by być atrakcyjne dla turystów. Turyści są zachwyceni mnóstwem lokali. Ale Puerto de la Cruz to nie tylko restauracje czy dyskoteki. To także urocze deptaki z niezliczoną liczbą sklepików pamiątkarskich. Do tego port rybacki, pozostałości starego centrum i wspomniana zjawiskowa plaża Playa Jardin oraz mega fantastyczny Lolo Park.

Teneryfa1

Lolo Park

To zoo jedyne w swoim rodzaju. Nie wiem czy istnieje gdzieś indziej na świecie miejsce, w którym byłoby tyle gatunków zwierząt w jednym miejscu. Między innymi największa na świecie kolekcja papug, flamingi, krokodyle, szympansy, tygrysy, olbrzymie akwaria (szczególną uwagę przyciągają meduzy) i wiele, wiele innych, a do tego widowiskowe pokazy delfinów, orek i lwów morskich. Trzeba jednak wiedzieć, że mimo iż zoo jest otwarte do wieczora, to pokazy delfinów są tylko do 16. Dlatego warto udać się tam z samego rana. Tym bardziej, że park jest gigantycznych rozmiarów, przepełniony zielenią i imponującymi storczykami, to zdecydowanie miejsce na spędzenie całego dnia. Dla spragnionych i głodnych otwartych jest masę punktów gastronomicznych, gdzie można odrobinę odpocząć od zwiedzania.

Jardin botanico

To ogród botaniczny, również mieszczący się w naszym mieście. Podobno jest niebywałą atrakcją dla przyjezdnych, można się do niego udać spacerkiem. Zostawiłam sobie ten spacer na koniec i powiem szczerze że po tak intensywnie spędzonym tygodniu nie starczyło na niego czasu. Ostatni dzień zapragnęłam pobyczyć się na plaży.

Teneryfa

 

Lago Martinez

To płatny kompleks wypoczynkowy w przepięknej scenerii świetlnej (szczególnie wieczorem robi wrażenie z leżakami, palmami, fontannami, basenami i restauracjami. Stanowi doskonałą alternatywę dla czarnej plaży. Największą atrakcją tego miejsca jest ogromny basen, który swoim wyglądem przypomina jezioro.

Czarne plaże

Jak wspomniałam na początku dla jednych to atrakcja, dla innych już niekoniecznie. Pierwszy raz rzeczywiście wprawiają w zachwyt, ale podczas korzystania z niej już niekoniecznie. Czarny piach tak gorący, że bez klapek nie pospacerujesz i wszystko uwalone jakby się człowiek w błocie tarzał. Jak widziałam turystów którzy leżeli na plaży i przy każdej zmianie pozycji ciała, byli usmarowani od tej czarnej mazi to mnie to jakoś nie napawało przyjemnie. (Oczywiście mówię o takich, którzy nie leżeli na leżakach.) Kolejny minus, przynajmniej dla mnie, to kraby, naprawdę wielkie. Może komuś to nie przeszkadza, ale mnie na ich widok przechodziły po plecach dreszcze. I przyznam się szczerze, że moja próba kąpieli w oceanie dzięki nim skończyła się fiaskiem.

Teneryfa 3

 

Samochodem po wyspie

Będąc na Teneryfie żal byłoby ograniczyć się tylko do miejsca pobytu, zważywszy że wypożyczenie auta jest bardzo tanie. Ceny są zróżnicowane, ale zwykle kształtują się od 30 euro za dobę. Jednakże biorąc auto na 3 dni cena wynosi tylko 50-60 euro w zależności od modelu wozu. A trzy dni to sporo. Muszę nadmienić, że w wypożyczalni (która była jednocześnie biurem podróży) sprzedają od razu bilety na wycieczki np. do Lolo Parku, do Siam Park (park wodny), wycieczki łodzią podwodną, i wiele innych. Ceny zakupu są odrobinę niższe niż na miejscu wycieczki, można liczyć na upust (sprawdziliśmy!). Poza tym właśnie tam udało nam się kupić bilety na Flamenco – fantastyczne show taneczne.

Teneryfa 5

Pokaz odbył się w kameralnym gronie w Abaco. (Mieści się nieco na uboczu, trzeba dotrzeć taksówką, koszt około 3 euro.) To stary, zabytkowy dom z restauracją i pięknymi ogrodami, prowadzony przez przesympatyczne małżeństwo. W oczekiwaniu na przedstawienie można zwiedzać poszczególne pokoje wyposażone w zabytkowe meble. Można również usiąść w ogrodzie podziwiać ocean i piękny zachód słońca nad Puerto de la Cruz lub skorzystać z restauracji gdzie jest smacznie i są w miarę przystępne ceny. Oczywiście  wyższe niż w miejskich knajpach, ale nie wygórowane. Chwilę przed przedstawieniem gospodyni wita wszystkich kieliszkiem smakowitej sangrii, tuż po na scenę wchodzą trzy zwinne tancerki i dwóch tancerzy. Przedstawienie jak dla mnie było fenomenalne, klasyczna muzyka hiszpańska i flamenco. To trzeba zobaczyć! Ile wdzięku, gracji i energii jest w tej muzyce i tańcu. Nie wiem czemu ale jakoś rodzimy krakowiak nigdy mnie tak nie zachwycał.

Teneryfa 2

Naszą trzydniową wyprawę podzieliliśmy na zwiedzanie części północno-zachodniej, środkowej i północno-wschodniej ale o tym przeczytacie w kolejnej części. Nie sposób zobaczyć wszystko, przydałoby się jeszcze kilka dni. No chyba, że byśmy zwiedzali jak Japończycy robiąc zdjęcie, cyk, i iść dalej. Nie ważne co, nie ważne gdzie, ale fotka jest.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here